<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Kulisy Kultury &#187; steven ellison</title>
	<atom:link href="http://kulisykultury.pl/tag/steven-ellison/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://kulisykultury.pl</link>
	<description>Nowa odsłona serwisu kulturalnego</description>
	<lastBuildDate>Thu, 05 Nov 2015 13:29:23 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
		<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
		<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=3.8.41</generator>
	<item>
		<title>Flying Lotus &#8211; recenzja muzyczna</title>
		<link>http://kulisykultury.pl/muzyka/2012/flying-lotus-recenzja-muzyczna/</link>
		<comments>http://kulisykultury.pl/muzyka/2012/flying-lotus-recenzja-muzyczna/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Oct 2012 12:48:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[D.Narozna]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[» Newsy]]></category>
		<category><![CDATA[» Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[» Muzyczne]]></category>
		<category><![CDATA[flying lotus]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja muzyczna]]></category>
		<category><![CDATA[steven ellison]]></category>
		<category><![CDATA[until the quiet comes]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kulisykultury.pl/?p=31747</guid>
		<description><![CDATA[Nie wiem, czy Flying Lotus przebije się kiedyś do muzycznego mainstreamu. Wiem za to doskonale, że po raz kolejny zapisał na koncie wspaniałą płytę, która pozwala przenieść się w zupełnie inny wymiar. Muzyka Stevena Ellisona nigdy nie była lekka, łatwa i przyjemna. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że z biegiem lat, im bardziej zyskiwała na &#8230; <a href="http://kulisykultury.pl/muzyka/2012/flying-lotus-recenzja-muzyczna/">Zobacz więcej</a> <a href="http://kulisykultury.pl/muzyka/2012/flying-lotus-recenzja-muzyczna/">Zobacz więcej</a>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wiem, czy Flying Lotus przebije się kiedyś do muzycznego mainstreamu. Wiem za to doskonale, że po raz kolejny zapisał na koncie wspaniałą płytę, która pozwala przenieść się w zupełnie inny wymiar.</p>
<p style="text-align: left;"><span id="more-31747"></span><a href="http://kulisykultury.pl/muzyka/2012/flying-lotus-recenzja-muzyczna/attachment/flying-lotus-2/" rel="attachment wp-att-31748"><img class="aligncenter  wp-image-31748" title="Flying Lotus - recenzja muzyczna" src="http://kulisykultury.pl/wp-content/uploads/2012/10/Flying-Lotus-1024x576.jpg" alt="" width="642" height="361" /></a><br />
Muzyka Stevena Ellisona nigdy nie była lekka, łatwa i przyjemna. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że z biegiem lat, im bardziej zyskiwała na wirtuozerii, im bardziej piosenkowa się stawała, tym, co w sumie naturalne, szersze grono odbiorców zyskiwała. Na tle debiutanckiego &#8220;1983&#8243; z 2006 roku, wydana cztery lata później &#8220;Cosmogramma&#8221; była już niemal tak delikatna i przyjemna w odbiorze, jak miły w dotyku jest ręcznik po wypraniu w dobrym płynie zmiękczającym. Muzyk z Kalifornii uznał najwyraźniej, że to jest właściwy kierunek artystyczny i na nowym krążku go kontynuuje. W większym stopniu niż wcześniej postawił na kawałki wokalne, a gdy gośćmi są tak wspaniałe postaci jak Thom Yorke, Erykah Badu czy Niki Randa (fenomenalne nagranie &#8220;Getting There&#8221;), spodziewać się można wrażeń iście kosmicznych. Dźwiękowe podróże Lotusa coraz mniej opierają się o komputerowe i syntezatorowe efekty, zyskując bardziej ludzki, bujający wymiar za sprawą owocnej współpracy z instrumentalistami. I chyba właśnie teraz, dzięki temu, mamy do czynienia z prawdziwym elektronicznym jazzem XXI wieku. Kosmicznym, zupełnie wyrywającym z butów, ale wcale nie aż tak trudnym w odbiorze, jak mogłoby się zdawać. Bo niby jest awangardowo, odważnie, ale w oparciu o hip-hop, soul, ambient. Nie trzeba zresztą znać się na tych gatunkach, aby cieszyć muzyką Flying Lotusa. Wystarczy zamknąć oczy i dać się ponieść temu brzmieniu.</p>
<p>Żeby jednak z kosmosu rzucić malutki kamyczek do ogródka naszego bohatera, proste pytanie &#8211; dlaczego część kompozycji jest tak krótka? Dlaczego urywają się w momencie, gdy na dobrą sprawę dopiero się rozwinęły i w pełni nas wciągnęły? Dla mnie to zabieg niezrozumiały, który przynajmniej na początku nie pozwala w pełni rozkoszować się albumem jako całością.</p>
<p><iframe width="584" height="329" src="http://www.youtube.com/embed/-pVHC1DXQ7U?feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>rafi | !k7</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kulisykultury.pl/muzyka/2012/flying-lotus-recenzja-muzyczna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
