» Newsy

Pamięć absolutna – recenzja filmu

“Pamięć absolutna” nie stanie się filmem kultowym. Spokojnie może się jednak podobać.


Dzieło Lena Wisemana to typowe współczesne science fiction. Od obrazu sprzed ponad 20 lat różni się bardzo i… niewiele. To niemal ta sama opowieść, z tym, że bardziej przystępna, dostosowana do wymogów współczesnego widza. Nie tak niepokojąca, nie tak mocna w swej wymowie, nie tak – momentami – odrażająca wizualnie. Wiseman kilka razy ładnie kłania się dziełu Paula Verhoevena (mutantka z trzema piersiami, fajny pomysł z kobietą w żółtym płaszczu na przejściu granicznym), przede wszystkim jednak realizuje nowoczesną, bogatą w efekty produkcję. A że materiał wyjściowy (opowiadanie Philipa K. Dicka) zacny, to i sama opowieść ciekawa.

Ogląda się to świetnie. Ogromne wrażenie robi wykreowany przez scenografów i specjalistów od efektów specjalnych świat. Takie skrzyżowanie “Łowcy androidów”, “Piątego elementu” i “Tronu: Dziedzictwo”. Fajne dotykowe gadżety, dużo świetlnych elementów, przestrzenne wizualizacje, a do tego nieco brudu, mroku i szarość. Colin Farrell może wydawać się dziwnym wyborem, ale jego wielkie oczy i żyjące niemal własnym życiem brwi sprawiają, że jest idealny w roli wiecznie zdziwionego, nie do końca rozumiejącego, co się dzieje kolesia. No, a Kate Beckinsale potrafi skopać tyłek jak mało kto. Nawet Jessica Biel się spisała. Można było całość trochę skrócić, kilka babskich scen walki wyciąć, bo pod koniec film nieco się dłuży, ale udział Bryana Cranstona i Billa Nighy to rekompensują.

Choć nowa “Pamięć absolutna” to rzecz z wyraźnymi brytyjskimi akcentami, tak naprawdę mamy do czynienia z hollywoodzkim widowiskiem. Zrealizowanym na bogato, pięknym wizualnie, efektownym.

Joanna Moreno | UIP

Dodano:
Tagi: , , ,
.

Polecamy: Show Film Studio