<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Kulisy Kultury &#187; &raquo; Recenzje</title>
	<atom:link href="http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://kulisykultury.pl</link>
	<description>Nowa odsłona serwisu kulturalnego</description>
	<lastBuildDate>Thu, 05 Nov 2015 13:29:23 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
		<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
		<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=3.8.41</generator>
	<item>
		<title>The Prodigy &#8211; &#8220;The Day Is My Enemy&#8221; &#8211; muzyczna recenzja</title>
		<link>http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2015/the-prodigy-the-day-is-my-enemy-muzyczna-recenzja/</link>
		<comments>http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2015/the-prodigy-the-day-is-my-enemy-muzyczna-recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 01 Apr 2015 13:06:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[p.skiba]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[» Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[» Muzyczne]]></category>
		<category><![CDATA[muzyczna recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[prodigy]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja muzyczna]]></category>
		<category><![CDATA[the day is my enemy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kulisykultury.pl/?p=50444</guid>
		<description><![CDATA[&#8220;The Day Is My Enemy&#8221; to albo dobra, albo słaba płyta. Zależy, czy jeszcze The Prodigy w ogóle was kręci. Nie jest łatwo pisać recenzję nowej płyty The Prodigy. I nie dlatego, że &#8220;The Day Is My Enemy&#8221; skrywa jakaś skomplikowaną, niedającą się zaszufladkować, wymykającą się jednoznacznym skojarzeniom muzykę. Nie. To po prostu The Prodigy. &#8230; <a href="http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2015/the-prodigy-the-day-is-my-enemy-muzyczna-recenzja/">Zobacz więcej</a> <a href="http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2015/the-prodigy-the-day-is-my-enemy-muzyczna-recenzja/">Zobacz więcej</a>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;The Day Is My Enemy&#8221; to albo dobra, albo słaba płyta. Zależy, czy jeszcze The Prodigy w ogóle was kręci.</p>
<p><span id="more-50444"></span></p>
<p><a href="http://kulisykultury.pl/wp-content/uploads/2015/04/the-day-is-my-enemy.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-50449" alt="the-day-is-my-enemy" src="http://kulisykultury.pl/wp-content/uploads/2015/04/the-day-is-my-enemy.jpg" width="640" height="480" /></a><br />
Nie jest łatwo pisać recenzję nowej płyty The Prodigy. I nie dlatego, że &#8220;The Day Is My Enemy&#8221; skrywa jakaś skomplikowaną, niedającą się zaszufladkować, wymykającą się jednoznacznym skojarzeniom muzykę. Nie. To po prostu The Prodigy. Jest agresywna elektronika, jest ostro, zadziornie, hałaśliwie i skocznie. House, techno, rave, świdrujące, syntezatorowe dźwięki i gitarowa moc. Wszystkiego po trochu w proporcjach dość efekciarskich.</p>
<p>Pytanie tylko, czy to dobrze czy źle. Jak to często bywa, punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. Dla tych, którzy w latach 90. wściekłą kapelę z Anglii uznali za objawienie, szósty album prawdopodobnie rozczaruje. Po pierwsze nic nowego, po drugie istnieje duża szansa, że dziś słuchają Katy Perry czy &#8220;Violetty&#8221;, czy co tam lubią ich dzieci. Krótko mówiąc, z The Prodigy wyrośli, a &#8220;The Day Is My Enemy&#8221; nie oferuje czegoś na tyle wyśmienitego, by ożywić dawną miłość. Jeśli jednak jesteście dość świeżymi sympatykami twórców &#8220;Smack My Bitch Up&#8221;, to zupełnie inna bajka. Nowy album to wysokooktanowa, rozpędzona, naładowana energią, kopiąca tyłki dawka rockowej elektroniki. Zestaw piosenek, które sprawią, że tłum pod sceną będzie szalał, wymachiwał pięściami, trącał się łokciami i wykrzykiwał. To utwory do zabawy, do grania i słuchania na koncertach. Industrialno-marszowe &#8220;The Day Is My Enemy&#8221;, brytyjskie do granic &#8220;Wild Frontier&#8221;, sinusoidalne &#8220;Rhythm Bomb&#8221; czy okraszone arabskimi dźwiękami &#8220;Medicine&#8221; bezbłędnie sprawdzą się na festiwalach. I nie ma co się oszukiwać. Ten album właśnie po to powstał, by nieco urozmaicić, przetasować i odświeżyć koncertowy repertuar The Prodigy. W tej roli, sprawdzi się znakomicie.</p>
<p><iframe width="584" height="329" src="http://www.youtube.com/embed/GVV06jTYjeY?feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Anna Szymla | mystic production</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2015/the-prodigy-the-day-is-my-enemy-muzyczna-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Madonna &#8211; &#8220;Rebel Heart&#8221; &#8211; muzyczna recenzja</title>
		<link>http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2015/madonna-rebel-heart-muzyczna-recenzja/</link>
		<comments>http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2015/madonna-rebel-heart-muzyczna-recenzja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Mar 2015 16:13:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[p.skiba]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[» Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[Madonna]]></category>
		<category><![CDATA[muzyczna recenzja]]></category>
		<category><![CDATA[rebel heart]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja muzyczna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kulisykultury.pl/?p=50361</guid>
		<description><![CDATA[Z pewnym bólem serca i rozczarowaniem, muszę przyznać, że Madonna nagrała całkiem niezłą płytę. Mam spory problem z królową popu. W wywiadach i mediach społecznościowych wygaduje straszne głupoty, nie potrafi zestarzeć się z godnością, a artystycznie wydaje się mocno zagubiona acz za wszelką cenę chce trzymać rękę na pulsie. To ostatnie tym razem udało jej &#8230; <a href="http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2015/madonna-rebel-heart-muzyczna-recenzja/">Zobacz więcej</a> <a href="http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2015/madonna-rebel-heart-muzyczna-recenzja/">Zobacz więcej</a>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Z pewnym bólem serca i rozczarowaniem, muszę przyznać, że Madonna nagrała całkiem niezłą płytę.<span id="more-50361"></span></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://kulisykultury.pl/wp-content/uploads/2015/03/Madonna-Rebel-Heart-Album-Cover-e1426608660850.jpg"><img class="aligncenter  wp-image-50377" alt="Madonna-Rebel-Heart-Album-Cover" src="http://kulisykultury.pl/wp-content/uploads/2015/03/Madonna-Rebel-Heart-Album-Cover-1024x576.jpg" width="642" height="361" /></a></p>
<p>Mam spory problem z królową popu. W wywiadach i mediach społecznościowych wygaduje straszne głupoty, nie potrafi zestarzeć się z godnością, a artystycznie wydaje się mocno zagubiona acz za wszelką cenę chce trzymać rękę na pulsie. To ostatnie tym razem udało jej się przekuć w atut. &#8220;Rebel Heart&#8221; to mocno różnorodny zestaw współczesnych piosenek. Piosenek, w których 56-latka czuje się nad wyraz swobodnie, na luzie. Może wielkich hiciorów tam nie ma, ale przy odpowiedniej promocji i obecności w mediach, kilka utworów bez problemu zapadnie nam w pamięć.</p>
<p>Oczywiście, zasługa w tym nie tylko Madonny. Gwiazda zadbała bowiem o topowych współpracowników, którzy pełnili rolę wybitnych krawców. Napisali numery w swoim stylu, charakterystyczne dla siebie, ale skroili je pod Madonnę. W folkującym, akustycznym &#8220;Devil Pray&#8221; z tanecznym przytupem słychać, że wyszedł spod rąk Avicii, festiwalowy &#8220;Bitch I&#8217;m Madonna&#8221; dość szybko zdradza sznyt Diplo, ale i współpracę z Nicki Minaj, z kolei naprawdę udany &#8220;Iconic&#8221;, w którym pojawiają się Chance the Rapper i&#8230; Mike Tyson, brzmi raczej jak numer z gościnnym udziałem Madonny niż taki, do którego ona kogoś zaprosiła, a &#8220;Ilumminati&#8221;, połamany, z mrocznym, gęstym podkładem, nie tylko tytułem zdradza zaangażowanie Kanye Westa. Mamy też pustynno-syntetyczną balladę (&#8220;Hold Tight&#8221;) i migoczący synthpopowymi dźwiękami, zmysłowy kawałek (&#8220;Holy Water&#8221; z fajnym autocytatem), którego Britney na pewno będzie zazdrościć starszej koleżance po fachu.</p>
<p>Najbardziej zadziwia jednak, że &#8220;Rebel Heart&#8221; sprawdza się jako płyta, nie tylko jako zestaw singli i wypełniaczy. Mimo eklektyzmu, nie zawsze oczywistych kompozycyjnych pomysłów, bogatego, wielobarwnego brzmienia, przeplatających się tanecznych i hiphopowych motywów, kawałki współgrają, tworząc nowoczesny, zmyślny popowy album.</p>
<p><iframe width="584" height="329" src="http://www.youtube.com/embed/u9h7Teiyvc8?feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Anna Szymla | universal music polska</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2015/madonna-rebel-heart-muzyczna-recenzja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pharrell Williams &#8211; &#8220;G I R L&#8221; &#8211; recenzja muzyczna</title>
		<link>http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2014/pharrell-williams-g-i-r-l-recenzja-muzyczna/</link>
		<comments>http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2014/pharrell-williams-g-i-r-l-recenzja-muzyczna/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 28 Feb 2014 11:05:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[p.skiba]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[» Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[» Muzyczne]]></category>
		<category><![CDATA[girl]]></category>
		<category><![CDATA[pharell williams]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja muzyczna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kulisykultury.pl/?p=48903</guid>
		<description><![CDATA[Nie jestem wróżką, ale przewiduję, że pomimo dość wczesnej premiery (pierwszy kwartał), &#8220;G I R L&#8221; bez problemu znajdzie się na wysokich miejscach podsumowań 2014 roku. Czy znajdziemy na nowej płycie Pharrella przebój na miarę &#8220;Get Lucky&#8221; czy &#8220;Blurred Lines&#8221;? Nie (choć może &#8220;Come Get It Bae&#8221;?). Czy czeka nas więcej tak rozbrajających numerów jak &#8230; <a href="http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2014/pharrell-williams-g-i-r-l-recenzja-muzyczna/">Zobacz więcej</a> <a href="http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2014/pharrell-williams-g-i-r-l-recenzja-muzyczna/">Zobacz więcej</a>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Nie jestem wróżką, ale przewiduję, że pomimo dość wczesnej premiery (pierwszy kwartał), &#8220;G I R L&#8221; bez problemu znajdzie się na wysokich miejscach podsumowań 2014 roku.</p>
<p><span id="more-48903"></span><a href="http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2014/pharrell-williams-g-i-r-l-recenzja-muzyczna/attachment/pharrell-williams-7/" rel="attachment wp-att-48904"><img class="aligncenter  wp-image-48904" title="Pharrell Williams" src="http://kulisykultury.pl/wp-content/uploads/2014/02/Pharrell-Williams-1024x576.jpg" alt="" width="642" height="361" /></a><br />
Czy znajdziemy na nowej płycie Pharrella przebój na miarę &#8220;Get Lucky&#8221; czy &#8220;Blurred Lines&#8221;? Nie (choć może &#8220;Come Get It Bae&#8221;?). Czy czeka nas więcej tak rozbrajających numerów jak &#8220;Happy&#8221;? Też nie. Uwierzcie jednak, nie będziecie mogli się od tej płyty oderwać. Williams bierze z soulu, R&amp;B, hip-hopu i popu to, co najlepsze i tworzy z tych składników to, co najlepsze. Wskrzesza ducha The Jackson 5 (na przykład z niewielką pomocą Justina Timberlake&#8217;a w &#8220;Brand New&#8221;) i ostrzega Prince&#8217;a, że depcze mu po piętach. Kłania się mistrzom pokroju Steviego Wondera czy Bobby&#8217;ego Womacka, ale nie zapomina, że mamy XXI wiek.</p>
<p>Gdybym miała użyć jednego epitetu dla określenia drugiej płyty Pharrella byłby to &#8220;miękki&#8221;. To muzyka miękka i puszysta, jak pączki, jak wygodna poduszka, jak kaszmirowy sweter. Bez ostrych krawędzi, szorstkich powierzchni, wystających kantów. Jakby negatyw tego, co ostatnio robi Kanye West. Zwiewne smyki, ciepło brzmiące gitary, gładki głos Pharrella i niemal organiczna produkcja. Niemal, bo sporo tu elektroniki, syntezatorów, ale nie kosmicznych, odhumanizowanych, raczej disco-tęczowych. Williams porusza się w podobnych klimatach, co Timberlake na ostatnich krążkach. Jest groove, funk, luz i klasa. Pharrell jednak znacznie lepiej niż kolega radzi sobie z kompozycjami i po prostu ma lepsze wyczucie. Melodii, produkcji, w kwestii doboru gości (poza Daft Punk, trochę psują tę retro-wycieczkę w &#8220;Gust of Wind&#8221; swym Auto-tune&#8217;em). Bez względu na to czy buja leniwie (&#8220;It Girl&#8221;), czy porywa do podrygiwania i klaskania (&#8220;Happy&#8221;), sprawia sobie i słuchaczowi wielką radość.</p>
<p>&#8220;G I R L&#8221; to hołd złożony kobietom, jest więc też seksownie i zmysłowo. Do tańca i miłości. Bez słabych numerów, bez niepotrzebnych dźwięków, bez zapychania krążka po brzeg oraz&#8230; bez wysiłku. Kapitalny album &#8211; trzy kwadranse wysmakowanej przyjemności.</p>
<p><iframe width="584" height="329" src="http://www.youtube.com/embed/6fT_GlomuXw?feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Anna Szymla | Sony Music</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2014/pharrell-williams-g-i-r-l-recenzja-muzyczna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sky Ferreira &#8211; &#8220;Night Time, My Time&#8221;</title>
		<link>http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2013/sky-ferreira-night-time-my-time/</link>
		<comments>http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2013/sky-ferreira-night-time-my-time/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Dec 2013 12:56:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[p.skiba]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[» Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[» Muzyczne]]></category>
		<category><![CDATA[night time my time]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja muzyczna]]></category>
		<category><![CDATA[sky ferreira]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kulisykultury.pl/?p=47457</guid>
		<description><![CDATA[&#8220;Night Time, My Time&#8221; to płyta z jedną z najbardziej niesamowitych piosenek 2013 roku. Mowa o &#8220;I Will&#8221;, dziesiątym utworze na debiutanckim albumie Sky Ferreiry. Co w nim takiego nadzwyczajnego? Zaczyna się riffem łudząco przypominającym &#8220;State of Love and Trust&#8221; Pearl Jam, dalej mamy nieco nowofalowej pulsacji, synthopopowe tło, shoegaze&#8217;owy gąszcz, refren na miarę Bananramy &#8230; <a href="http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2013/sky-ferreira-night-time-my-time/">Zobacz więcej</a> <a href="http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2013/sky-ferreira-night-time-my-time/">Zobacz więcej</a>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;Night Time, My Time&#8221; to płyta z jedną z najbardziej niesamowitych piosenek 2013 roku.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-47457"></span><a href="http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2013/sky-ferreira-night-time-my-time/attachment/olympus-digital-camera-4/" rel="attachment wp-att-47458"><img class="aligncenter  wp-image-47458" title="Sky Ferreira - &quot;Night Time, My Time&quot;" src="http://kulisykultury.pl/wp-content/uploads/2013/12/Sky-Ferreira-Night-Time-My-Time-1024x576.jpg" alt="" width="642" height="361" /></a><br />
Mowa o &#8220;I Will&#8221;, dziesiątym utworze na debiutanckim albumie Sky Ferreiry. Co w nim takiego nadzwyczajnego? Zaczyna się riffem łudząco przypominającym &#8220;State of Love and Trust&#8221; Pearl Jam, dalej mamy nieco nowofalowej pulsacji, synthopopowe tło, shoegaze&#8217;owy gąszcz, refren na miarę Bananramy w przeróbce Hole i postpunkową postawę. Numer idealnie wpasowałby się w soundtrack do &#8220;Kruka&#8221;. Słowem, co najmniej dwie dekady muzyki w jednym kawałku. Może nie w aż takim natłoku, ale podobnie jest w pozostałych utworach.</p>
<p>Mamy i gitarowe, zadziorne granie, i przyjemną, popową elektronikę z przewagą raz jednego, raz drugiego. Czasem brzmi to jak New Order czasem jak Garbage. Ferreira potrafi być przebojowa (&#8220;Boys&#8221;), gniewna (&#8220;Nobody Asked me&#8221;), ale i delikatna, eteryczna (&#8220;Love In Stereo&#8221;) czy niemal słodka (&#8220;I Blame Myself&#8221;). Czeka nas także połamane, nerwowe &#8220;Omanko&#8221; i spowite lynchowskim klimatem, duszne nagranie tytułowe.</p>
<p>Wydawać by się mogło, że natłok dźwięków, często głośnych, chropowatych, brudnych oraz słabość do przeciwstawiania gitarowego hałasu subtelnej elektronice i łagodnemu wokalowi zaowocuje muzycznym chaosem. Nic bardziej mylnego. To zaskakująco spójne, dojrzałe, dopracowane dzieło. Na granicy popu i rocka, z odpowiednią dawką mroku, kobiecego wdzięku, ale i pewną drapieżnością oraz szczyptą erotyki nie tylko na okładce.</p>
<p><iframe width="584" height="329" src="http://www.youtube.com/embed/6Y2Q2BkqGfw?feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>Anna Szymla | capitol</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2013/sky-ferreira-night-time-my-time/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>VNM &#8211; &#8220;ProPejn&#8221; &#8211; recenzja muzyczna</title>
		<link>http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2013/vnm-propejn-recenzja-muzyczna/</link>
		<comments>http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2013/vnm-propejn-recenzja-muzyczna/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 Dec 2013 10:00:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[p.skiba]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[» Recenzje]]></category>
		<category><![CDATA[» Muzyczne]]></category>
		<category><![CDATA[recenzja muzyczna]]></category>
		<category><![CDATA[vnm]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://kulisykultury.pl/?p=47341</guid>
		<description><![CDATA[Zazwyczaj to na amerykańskiej scenie hiphopowej końcówka roku była najmocniejsza. Tym razem za oceanem mamy w zasadzie błogi spokój, za to rodzimy twórcy rapu co i rusz atakują bardzo mocnymi longplayami. VNM długo upajał się sukcesem płyty &#8220;Etenszyn: Drimz Kamyn Tru&#8221; z lutego ubiegłego roku. Bardzo dobra sprzedaż, wysokie oceny recenzentów przełożyły się na mnóstwo &#8230; <a href="http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2013/vnm-propejn-recenzja-muzyczna/">Zobacz więcej</a> <a href="http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2013/vnm-propejn-recenzja-muzyczna/">Zobacz więcej</a>]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p>Zazwyczaj to na amerykańskiej scenie hiphopowej końcówka roku była najmocniejsza. Tym razem za oceanem mamy w zasadzie błogi spokój, za to rodzimy twórcy rapu co i rusz atakują bardzo mocnymi longplayami.</p>
<p><span id="more-47341"></span><a href="http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2013/vnm-propejn-recenzja-muzyczna/attachment/vnm_propejn/" rel="attachment wp-att-47342"><img class="aligncenter  wp-image-47342" title="VNM" src="http://kulisykultury.pl/wp-content/uploads/2013/12/vnm_propejn.jpg" alt="" width="640" height="634" /></a><br />
VNM długo upajał się sukcesem płyty &#8220;Etenszyn: Drimz Kamyn Tru&#8221; z lutego ubiegłego roku. Bardzo dobra sprzedaż, wysokie oceny recenzentów przełożyły się na mnóstwo propozycji koncertowych i udziałów gościnnych. To z kolei zaowocowało dużymi przychodami (w &#8220;Hajs się zgadza&#8221; pada nawet konkretna kwota &#8211; 170 tys. zł zarobionych w 2012 r.), ale i kryzysem twórczym, o którym raper opowiedział nam w przejmującym, niezwykle mocnym singlu &#8220;Obiecaj mi&#8221;. Przed premierą &#8220;ProPejn&#8221; udostępniono jeszcze &#8220;Szempejn papyn&#8221;, czyli trzeźwą i celną ocenę środowiska muzycznego. Przede wszystkim jednak to kolejny dowód, że choć jako emce VNM może i przeżywa czasem trudne chwile, poszukując inspiracji, to wciąż zalicza progres w każdym w zasadzie elemencie warsztatu.</p>
<p>Jeśli ktoś nie wierzył, że reszta wydawnictwa dorówna promocyjnym kawałkom, teraz powinien pokornie przeprosić rapera za brak wiary w jego możliwości. To zdecydowanie najlepsze jego dzieło w karierze, przykład tego, jak powinien wyglądać nowoczesny polski rap. Pochwały zacznę jednak od SoDrumatica, producenta wszystkich kompozycji. Nie obchodzi mnie zupełnie, że mocno inspiruje się Boi-1da, T-Minusem i Noahem &#8220;40&#8243; (tak jak VNM inspiruje się Drakiem, żadna tajemnica), dopóki spod jego ręki wychodzą tak kapitalne podkłady. Zróżnicowane, dopracowane w każdym calu, świeże, niespotykane wcześniej na polskiej scenie. Wszystkie partie pianina, wokalne sample, hi-haty są wpasowane idealnie.</p>
<p>Perkusja nie wyrywa nam kapci z butów, tylko miarowo pobudza do ruszania głową, zaś basy cieszą miękkością. Mam nadzieję, że SoDrumatic ma dobrego publishera, bo osoby z takim talentem powinny mieć możliwość zaistnienia daleko poza granicami Polski. Naprawdę nie zdziwię się, jeśli w ciągu dwóch-trzech lat jego produkcje znajdą się na albumach J.Cole&#8217;a, Kendricka Lamara czy artystów z kręgów nowego, kwaśnego R&amp;B. Za bity na &#8220;ProPejn&#8221; ocena wzorowa, bez żadnej podpórki.</p>
<p>VNM-owi takiej wystawić się nie da, bo wciąż za dużo śpiewa, nie zawsze robiąc to dobrze. Za to od strony technicznej, tekstów i flow &#8211; złoty medal! Mnóstwo emocji, szczerości (zamykająca płytę &#8220;Blizna&#8221; to rapowy numer jeden za 2013 rok w tym względzie), ciekawych historii (&#8220;Zapiekanki&#8221;), dystansu do samego siebie (&#8220;Bipolar&#8221;), ale też to, co od zawsze stanowiło o jego klasie raperskiej &#8211; przechwałki i zabawa rapem. To nie jest facet, którego rap spływa po słuchaczu bez śladu. I chociaż zawsze można znaleźć coś, co niby przeszkadza, denerwuje, czego jest za dużo (gadek o popularności, pieniądzach, sukcesie), to ja tym razem od wbicia choćby małej szpileczki się powstrzymam. Świetny przedświąteczny prezent dla fanów dobrego polskiego rapu, który najbardziej docenią osoby śledzące dodatkowo na bieżąco to, co świeże w Stanach. Dla mnie bomba!</p>
<p><iframe width="584" height="329" src="http://www.youtube.com/embed/06yaTSpLsWc?feature=oembed" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></p>
<p>rafi | Prosto</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://kulisykultury.pl/muzyka/recenzje/2013/vnm-propejn-recenzja-muzyczna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
