Joe Budden – “No Love Lost” – recenzja muzyczna
Trzeci album Joe Buddena to najlepsze dzieło w jego dorobku. Słychać wyraźnie, że raper wziął pod uwagę wszelkie uwagi, jakie media oraz fani mieli po wydawnictwie “Padded Room” sprzed czterech lat.
Trzeci album Joe Buddena to najlepsze dzieło w jego dorobku. Słychać wyraźnie, że raper wziął pod uwagę wszelkie uwagi, jakie media oraz fani mieli po wydawnictwie “Padded Room” sprzed czterech lat.
Ostry nie zwalnia tempa, Hades w końcu ma szansę wyjść z cienia i zaistnieć w świadomości masowego odbiorcy hip-hopu w Polsce. Tak w skrócie można by było streścić “HAOS”, czyli dość niespodziewany projekt tych dwóch artystów.
Jest coś prawdziwego w stwierdzeniu, że są tacy muzycy, którzy nigdy nie zawodzą, nie nagrywają słabych płyt czy przeciętnych utworów. Nawet jeśli nie dokonują rewolucji w muzyce, to na ich wydawnictwa czeka się ze szczególną uwagą. W świecie współczesnego soulu kimś takim bez wątpienia jest Bilal.
Adam Ant – “Adam Ant Is The Blueblack Hussar in Marrying The Gunner’s Daughter”. Tytuł nieco pretensjonalny, ale zawartość pierwszej od 18 lat płyty Adama Anta jest co najmniej frapująca. A na pewno zaskakująca.
Fajne są płyty, na które nie wiemy, że czekamy.
Jeśli tak mają wyglądać piosenki o starzeniu się, przemijaniu i niełatwych związkach międzyludzkich, to poproszę ich jak najwięcej i jak najczęściej. Yo La Tengo na trzynastej płycie nie przybijają człowieka, nie wpędzają go w rozpacz, a wręcz dodają otuchy.
Życzenie na tegoroczny karnawał? W każdym nocnym klubie słyszeć nowe kawałki Junkie XL.
Każdego ulubionego wykonawcę chciałoby się usłyszeć na żywo, ale niestety nie każdy w wersji live brzmi równie dobrze, co w domowym zaciszu. Jak choćby SBTRKT.
Z New Order jest jednak trochę jak z Woodym Allenem. Jedyny w swoim rodzaju, niepowtarzalny i nigdy poniżej pewnego poziomu. Czasem jednak trochę rozczarowuje.
DonGURALesko wydawał się być zmęczony. Jego ubiegłoroczny album “Zaklinacz deszczu” zwiastował artystyczne wypalenie i wydawało się, że raper powinien zrobić sobie dłuższą przerwę, żeby znów czymś nas zaskoczyć.
Jeśli lubicie podróże, koniecznie musicie zaopatrzyć się w nową płytę Andrzeja Smolika.
Trzecia część swoistego tryptyku, zaczętego przez autobiografię Tomasza Budzyńskiego i film “Podróż na wschód” to nie tylko dźwiękowa ilustracja wspomnianego obrazu. To również, czasem podana zaskakująco, esencja twórczości Armii.
Umarł Bednarek, niech żyje Bednarek, można zakrzyknąć. “Jestem” to prztyczek w nos wszystkich osób, które prorokowały, że z gwiazdy telewizyjnego talent-show nie da się zrobić artysty. Zrobić się rzeczywiście nie da. Wystarczy jednak pozwolić młodemu talentowi rozwinąć skrzydła, a efekty mogą być zaskakująco udane.
Producencki album Donatana był skazany na komercyjny sukces. Kilka efektownych, wysokobudżetowych klipów, gościnne udziały niemal wszystkich najważniejszych postaci na raperskiej scenie, a przede wszystkim ciekawy pomysł na połączenie nowoczesnego hiphopowego brzmienia z muzyką słowiańską.
Drugie legalne wydawnictwo Mediuma, rapera i producenta z Kielc, to jedna z najbardziej interesujących pozycji w polskim hip-hopie od dawna. Muzyk zabiera nas w muzyczną podróż, która nikogo nie pozostawi obojętnym.