Smolik – “The Trip” – muzyczna recenzja
Jeśli lubicie podróże, koniecznie musicie zaopatrzyć się w nową płytę Andrzeja Smolika.
Jeśli lubicie podróże, koniecznie musicie zaopatrzyć się w nową płytę Andrzeja Smolika.
Wszytko, co robimy ma swe konsekwencje i nie tylko w naszym życiu. Czyli, nic nowego.
Umarł Bednarek, niech żyje Bednarek, można zakrzyknąć. “Jestem” to prztyczek w nos wszystkich osób, które prorokowały, że z gwiazdy telewizyjnego talent-show nie da się zrobić artysty. Zrobić się rzeczywiście nie da. Wystarczy jednak pozwolić młodemu talentowi rozwinąć skrzydła, a efekty mogą być zaskakująco udane.
Niby kolejny policyjny film, a jednak to znacznie więcej niż kolejny policyjny film.
Producencki album Donatana był skazany na komercyjny sukces. Kilka efektownych, wysokobudżetowych klipów, gościnne udziały niemal wszystkich najważniejszych postaci na raperskiej scenie, a przede wszystkim ciekawy pomysł na połączenie nowoczesnego hiphopowego brzmienia z muzyką słowiańską.
“Wysoka fala” to typowo hollywoodzka opowieść o spełnianiu marzeń i osiąganiu tego, co pozornie niemożliwe. O dziwo, nie taka najgorsza.
Drugie legalne wydawnictwo Mediuma, rapera i producenta z Kielc, to jedna z najbardziej interesujących pozycji w polskim hip-hopie od dawna. Muzyk zabiera nas w muzyczną podróż, która nikogo nie pozostawi obojętnym.
Widziałam gorsze filmy o gliniarzach, ale i całkiem sporo lepszych.
Jak się okazuje, nawet tak płodny, o niesamowitej wyobraźni artysta jak Tim Burton uprawia recycling, a nawet autorecycling.
“Kevin sam w domu” w wersji romantycznej i po francusku. Tak najprościej można opisać “Tylko nie miłość”.
“7 psychopatów” teoretycznie ma wszystko czego trzeba, by stworzyć niesztampową komedię z drugim dnem. W praktyce również.
Internet kipi od plotek, że “Kochankowie z Księżyca. Moonrise Kingdom” to mocny kandydat do Oscara. Jakoś nie chcę mi się w to wierzyć, bo to za dobry, a przede wszystkim za fajny film na tę nagrodę.
Na bogato, ale z klasą. Dramatycznie, ale z urokiem. Słodko, ale i wesoło.
Miało być arcydzieło, pełna rozmachu epicka opowieść, zapierające dech w pierwsi widowisko itd itp. Cóż, nic z tych rzeczy.
“Mistrz” niestety nie jest mistrzowskim dziełem Paula Thomasa Andersona.