Looper – Pętla czasu
Miłość zwycięży wszystko. Zawsze. Nawet w przyszłości.
Miłość zwycięży wszystko. Zawsze. Nawet w przyszłości.
Kiedy w 1974r. ukazała się pierwsza płyta zespołu SBB, a była to rejestracja koncertu z warszawskiego klubu Stodoła, zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Kilka miesięcy później
widziałem ich koncert w Tarnowie, koncert niesamowity zarówno pod względem muzycznym, jak i wykonawczym.
Co łączy młodego Chińczyka i podstarzałego Argentyńczyka? Nic. Co nie znaczy, że coś nie może ich połączyć.
W kinach sporo nowych filmów, ale jedna z premier jest jak gigantyczny lotniskowiec, który przesłania wszystkie pozostałe. To oczywiście kolejny James Bond, już dwudziesty trzeci, a trzeci o twarzy Daniela Craiga czyli “Skyfall”. Solidne kino akcji, sprawnie wyreżyserowane przez Sama Mendesa, choć niestety nie stwarzające żadnej nowej jakości.
Sam Mendes nie nakręcił nowego filmu o przygodach Jamesa Bonda, on nakręcił list miłosny. List, który pozostawi widzów wstrząśniętych (ale nie zmieszanych).
Cienka jest granica między ulotną, kruchą, magiczną muzyką, a niezachwycającym plumkaniem. Niestety, Bat For Lashes ją przekroczyła.
Miłość może zwyciężyć wszystko.
Kochać to nie znaczy zawsze to samo – brzmią słowa przeboju De Mono. I te słowa najlepiej podsumowują “Delikatność”.
“3850″ to z pewnością najbardziej dojrzała płyta Lipali. Wielowymiarowa, ciesząca mnogością pomysłów i po prostu, zwyczajnie dobra.
Szkoda, że nie powstał film, którego muzyczny podkład miały stanowić kompozycje Lao Che. Chętnie zobaczyłbym, czy twórcy filmowi byli stanie doskoczyć do wysokiego poziomu, wyznaczonego przez muzyków zespołu. Łatwe by to nie było.
Szkoły takich filmów nie lubią, choć to na nie powinny chodzić.
Nie wiem, czy Flying Lotus przebije się kiedyś do muzycznego mainstreamu. Wiem za to doskonale, że po raz kolejny zapisał na koncie wspaniałą płytę, która pozwala przenieść się w zupełnie inny wymiar.
Chcecie miło i przyjemnie spędzić czas w kinie? Na chwilę przestać myśleć o troskach i w ogóle niewiele myśleć? “Uprowadzona 2″ czeka.
Takie płyty to prawdziwy koszmar dla recenzenta. Takie, czyli jakie? Dobre. Nie powalające, zmieniające historię muzyki, rewolucyjne, ani też fajne, przyjemne, super. Po prostu… dobre.
Mark Knopfler wciąż sentymentalny, refleksyjny i nawiązujący do swoich muzycznych korzeni. Na “Privateering” bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.