Panaceum – recenzja filmu
Czeka nas jeszcze opowieść o Liberace (telewizyjny obraz “Behind the Candelabra”), ale “Panaceum” to pożegnanie Stevena Soderbergha z kinem. Godne pożegnanie, należy zaznaczyć.
Czeka nas jeszcze opowieść o Liberace (telewizyjny obraz “Behind the Candelabra”), ale “Panaceum” to pożegnanie Stevena Soderbergha z kinem. Godne pożegnanie, należy zaznaczyć.
Znacie to uczucie, kiedy robicie głęboki wdech, a następnie długi wydech? Tak właśnie brzmi nowa płyta Jamesa Blake’a.
“Samotny port – miłość” jest jak przebój Robbiego Williamsa, który służy za emfazę filmu w finale – niczego nie odkrywa i, choć uroku mu nie sposób odmówić, jest równie banalny.
Dustin Hoffman debiutuje jako reżyser w wieku 75 lat wdzięczną opowieścią o radościach wieku mocno zaawansowanego, późnej miłości, przyjaźni, przebaczeniu i akceptacji.
Przez jakiś kwadrans myślałam, że będę bawić się świetnie. Z kina wyszłam, niestety, lekko zawiedziona.
“Imagine” nie jest filmem, który porywa czy rzuca na kolana. To dzieło, które subtelnie, ale bardzo skutecznie wciąga swym rytmem i klimatem.
Tede chyba nie przejmuje się za bardzo recenzjami jego dokonań. W innym wypadku wiedziałby, że nagrywanie dwupłytowych albumów solowych to nie jest najlepszy pomysł. Szczególnie jeśli chciałoby się w końcu nagrać materiał, który naprawdę zapisze się jako wydarzenie ważne na lata.
Nową płytę Yeah Yeah Yeahs można porównać do dobrego filmu albo książki. Zaskakująca, wciągającą, z ciekawymi wątkami, wyrazistym stylem.
Państwo prawa czy państwo prokuratora?
Jeśli poprzedni album Bonobo “Black Sands” był czymś w rodzaju dźwiękowej pocztówki z rajskiego ogrodu, w którym w dodatku mieliśmy cudowną przewodniczkę w osobie Andrei Triany, to “The North Borders” prezentuje nam krajobraz znacznie bardziej urozmaicony.
Zanim sięgniecie po nową płytę Hadouken! zróbcie przynajmniej kilka przysiadów. Mała rozgrzewka się przyda, Brytyjczycy będą chcieli wycisnąć z was jak najwięcej.
Jeśli wybieracie się na imprezę i macie zapewnić muzykę, a nie macie na to czasu, wystarczy, że zapatrzycie się w płytę Foksa.
Chyba nigdy nie wcześniej nie było tak dobrego czasu dla producentów muzyki klubowej i elektronicznej. Gwiazdy popu coraz częściej sięgają po ich kompozycje, są też zapraszani na największe światowe festiwale. Taką drogę przebyli ostatnio m.in. Calvin Harris, Hudson Mohawke, blisko tego jest Flying Lotus. Niebawem do tego grona z pewnością dołączy młody australijski muzyk, Flume.
Trochę głupio krytykować płytę tak zdolnego artysty jak Woodkid, ale kłamać przecież nie wypada.
Piekło wybrukowane jest dobrymi intencjami i nawet mała, niewinna dziewczynka może wywołać falę zła. “Polowanie” nie pozwoli wam łatwo o sobie zapomnieć.