Złodziej tożsamości – recenzja filmu
Przejażdżka z obcą kobietą przez pół kraju może oznaczać tylko problemy. Także w wymiarze filmowym.
Przejażdżka z obcą kobietą przez pół kraju może oznaczać tylko problemy. Także w wymiarze filmowym.
“Władza” to multipleksowy film czyli taki, na który dobrze trafić gdy spontanicznie wybierzemy się do kina bez konkretnych planów.
Seans “Miłości” Sławomira Fabickiego pośród dziesiątek ekranowych romansów jest tym, czym filiżanka czarnej, gorzkiej herbaty po przejedzeniu słodkościami. Nie jest to kino łatwe, miłe i przyjemne, ale jego siła rekompensuje trud włożony w jego oglądanie.
Po kilku przesłuchaniach miałam ponarzekać. Że nierówno, że momentami smęcą, że to, że tamto. W natłoku zajęć zabrakło jednak czasu, by siąść i napisać recenzję. Nie zabrakło jednak na dalsze słuchanie “Graffiti on the Train”. To bowiem płyta, od której bardzo trudno się uwolnić.
Niby już pięć lat minęło od jej poprzedniego autorskiego albumu, ale przecież rok temu Alice Russell razem z Quantikiem wydali inspirowany latynoskim jazzem, urokliwy longplay “Look Around The Corner”. Trudno więc “To Dust” nazwać wspaniałym powrotem soulowej diwy z Suffolk. Natomiast jeśli określenie wspaniały odniesiemy do zawartości muzycznej, nie wydam z siebie nawet słowa sprzeciwu.
Świetne oko do aktorów, nieco za mało krytycznego podejścia do fabuły. Pełnometrażowy debiut reżyserski Marii Sadowskiej to kino z zacięciem społecznikowskim i prokobiecym, ale utkane z wielu klisz.
“Mama i ja” to jeden z tych filmów, który można obejrzeć, ale świat się nie zawali, jeśli tego nie zrobicie.
Z XIX-wieczną powieścią Thomasa Hardy’ego Michael Winterbottom wyrusza w podróż do współczesnych Indii. Wyprawa zapowiada się ekscytująco, ale na miejscu czeka nas nuda.
Fabuła “Trenera bardzo osobistego” jest równie zaskakująca i wyjątkowa, co mecze polskiej reprezentacji.
Alfred Hitchcock był wielki. “Hitchcock” wielki z pewnością nie jest.
Trzeci album Joe Buddena to najlepsze dzieło w jego dorobku. Słychać wyraźnie, że raper wziął pod uwagę wszelkie uwagi, jakie media oraz fani mieli po wydawnictwie “Padded Room” sprzed czterech lat.
Mało lukru, ckliwości, za to dużo przewrotności i niepoprawności. Oto przepis na fajną komedię romantyczną.
Mieszanina humoru, dystansu i nostalgii sprawiają, że “Być jak Kazimierz Deyna” to obowiązkowa pozycja kinowa tej zimy. Nie przegapcie tej premiery!
Dzieło opowiada o pracy Alfreda Hitchcocka nad słynną “Psychozą”, skupia się na przekonywaniu szefów studia do projektu i zdobywaniu przez reżysera funduszy oraz na jego relacjach z żoną, Almą Reville.
Teraz nie ma już żadnych wątpliwości. Zombie są lepsze, fajniejsze i tak samo blade i romantyczne jak wampiry.