Savages: ponad bezprawiem – recenzja filmu
Któż nie chciałby być młody, fajny i przebojowy. Na pewno bardzo by tego chciał Oliver Stone. Ale chcieć, nie znaczy móc.
Któż nie chciałby być młody, fajny i przebojowy. Na pewno bardzo by tego chciał Oliver Stone. Ale chcieć, nie znaczy móc.
Myślisz, że znasz siebie? Że wiesz kim będziesz za 15 lat? Nie bądź tak pewien.
Jeśli nie Bruce Willis, to na pewno Milla Jovovich uratuje świat.
Na miłość i seks nigdy nie jest za późno.
“W drodze” to opowieść o młodzieńczym buncie, o poszukiwaniu samego siebie i sensu życia. O wolności, nonkonformizmie, dojrzewaniu. Mówimy jednak o powieści Jacka Kerouca. Film nie wywołuje takich refleksji.
Jeśli muzyka miałaby smak, nowa płyta The Raveonettes (zresztą inne też) smakowałaby jak cukierki z lukrecją.
Nie takiej płyty się spodziewałam. Nie znaczy to jednak, że jestem rozczarowana. Wręcz przeciwnie. Podoba mi się wszystko i to bardzo.
Wszystko wskazuje na to, że czeka nas teraz zalew niegrzecznych komedii z weselem w tle. Szkoda tylko, że nie wszystkie są równie udane co “Kas Vegas” i “Druhny”.
Miłość zwycięży wszystko. Wszechmocną korporację, różnice w statusie społecznym, amnezję, a nawet grawitację.
Album Pezeta to pierwszy świadomy zamach na mainstreamową scenę ze strony hiphopowego artysty. Fani artysty przyzwyczajeni są do jego nagrań w zupełnie innej stylistyce, zbesztają “Radio Pezet” bez reszty. Za kilka lat może się jednak okazać, że był to krok milowy na drodze rodzimego rapu do rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych.
“Pamięć absolutna” nie stanie się filmem kultowym. Spokojnie może się jednak podobać.
Koniec końców, wszyscy po prostu chcą być kochani.
Zaczyna się od solidnej rozpierduchy, a potem… Potem jest ich znacznie więcej.
Oto dzięki filmowi “Abraham Lincoln: Łowca wampirów” jestem bogatsza o nowe życiowe doświadczenie. Widziałam najbardziej bezsensowny obraz w historii. Nie najgorszy, nie najgłupszy, nie najnudniejszy…po prostu, bez sensu.
Błyskotliwy, wnikliwy, zabawny. Tak pisało się kiedyś o filmach Woody’ego Allena. Do “Zakochani w Rzymie” pasują raczej epitety wtórny, dziwny, nudny i … słaby.